[Koalicja-l] ceny oprogramowania bibliotecznego - dobry przykład racjonalnosci stosowania otwartego oprogramowania

Krzysztof Lityński krzysztof w bibliosfera.net
Czw, 14 Mar 2013, 12:14:29 CET


2013/3/14 Tomasz Ganicz <polimerek w gmail.com>:
> Zwłaszcza, że jest kilkanaście gotowych systemów bibliotecznych
> open-sourcowych.

Chętnie usłyszę o kilkunastu -- szczególnie tych, które mają
sprawdzone wdrożenia w wielu bibliotekach. I nie mowię tego z
przekąsem, tylko sam bym do kilkunastu nie doliczył i chętnie poznam
te, które mi do tej pory umknęły.

Chyba, że mówimy o kilkunastu forkach KOHY, z których większość nie
jest wspierana. ;)

> Pewnie wystarczyłoby skompiować co z nich jest
> potrzebne w typowej polskiej bibliotece publicznej, przetłumaczyć
> interfejs i by było.

Proste! Szkoda, że działanie tych open source'owych ILS-ów, z którymi
miałem do czynienia nie jest już tak przyjemne jak ich kompilacja i
tłumaczenie. ;) Od strony czytelnika nie jest jeszcze najgorzej, ale
takie rzeczy jak zrobienie wygodnego modułu katalogowania raczej nie
wyszły za dobrze (wygodniej pracowało mi się w DOS-owym MAKu). Ale tu
pewnie więcej do powiedzenia mieliby bibliotekarze stale pracujący w
tych systemach (a najlepiej mający doświadczenie z różnymi).

Zrestą samo już poprawne wdrożenie formatu metadanych MARC21
stosowanego w większości polskich bibliotek (zinformatyzowanych) nie
jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać.

Nawiasem mówiąc: wdrożenie systemu do biblioteki pracującej do tej
pory tylko na papierze (przed informatyzacją) jest dość łatwe w
porównaniu do migracji z innego rozwiązania (często mimo stosowania
tego samego formatu).

> Myślę, że głównym kosztem tutaj może być
> konieczność stworzenia zespołu zapewniającego stałe wsparcie
> techniczne
> - ew, by była oferta - soft za darmo na wolnej licencji +
> dla chętnych abonament na wsparcie techniczne. Od nowa tego w sumie
> pisać nie ma nawet potrzeby.

No tak - ludzie to zazwyczaj największy koszt. Ale koszt to jedno, a
skompletowanie takiego zespołu to też nie jest prosta sprawa (jak
zresztą pisałem).

Co do wsparcia technicznego, to oprócz wdrożenia systemu i ktoś
musiałby rozwijać polski fork. Nie wystarczy zrobić i wypuścić świat
licząc na to, że społeczność bibliotecznych informatyków będzie
wspólnie rozwijać system (szczególnie kiedy mowa o mniejszych biblio
publicznych i szkolnych).

I jak namówić biblioteki do korzystania akurat z tego systemu?
Zakładam, że nie zależy nam wyłącznie na zinformatyzowaniu tych
pracujących jeszcze na papierze, ale także na migracji obecnych, bo
inaczej z dwóch milionów robi się drastycznie mniej.

Nawet zakładając, że oprogramowanie dorównywałoby tym komercyjnym (lub
nawet było lepsze), to bibliotekarze poświęceli czas i pieniądze na
szkolenia i wdrożenie pewnych rozwiązań i mogliby nie podejść
entuzjastycznie do migracji na inny system, rozwijany ze środków
publicznych (co widać na przykładzie MAKa+). Zmuszenie wszystkich
bibliotek do korzystania z jednego, państwowoego oprogramowania też
byłoby bardzo niekorzystne choćby z poniższych względów:

- brak konkurencji, co mogłoby obniżyć jakość
- one doesn't fit all - brak wyboru dla bibliotek o specyficznych potrzebach
- rozwój oprogramowania uzależniony od dotacji/środków z budżetu państwa
- prawdopodobny upadek firm, które produkowały oprogramowanie do tej pory

Swoją drogą - mówicie o opłacie serwisowej za wsparcie techniczne -
gdzie to zmienia obecną sytuację bibliotek? :) Z tego co się
orientuję, w tej chwili w większości firm wsparcie techniczne też nie
jest obowiązkowe i teoretycznie można przestać płacić opłatę serwisową
i korzystać z wylicencjonowanej obecnie wersji. Teoretycznie, bo
bardzo mało bibliotek decyduje się na brak wsparcia technicznego
(które w niektórych przypadkach jest tańsze niż utrzymanie informatyka
czy ich zespołu).

-- 
Pozdrawiam,
Krzysztof Lityński
http://bibliosfera.net


Więcej informacji o liście koalicja-l