[Koalicja-l] ceny oprogramowania bibliotecznego - dobry przykład racjonalnosci stosowania otwartego oprogramowania

Krzysztof Lityński krzysztof w bibliosfera.net
Czw, 14 Mar 2013, 11:11:33 CET


2013/3/14 Alek Tarkowski <alek w creativecommons.pl>
>
> [CIACH]
>
wychodzi na to, ze system szkolny wydaje rocznie minimum 2mln na opłaty
> licencyjne za komercyjne oprogramowanie bardziej realna jest suma
> conajmniej dwa razy wieksza.
>
> za te pieniadze nalezaloby jednorazowo sfinansowac stworzenie
> odpowiedniego wolnego oprogramowania. optymalnie powstalby wtedy jakis
> wolny rynek usług związanych z utrzymywaniem / serwisowaniem instalacji.
> moze nawet usluga hostujaca dla bibliotek ich instancje katalogu. brakuje
> mi troche wiedzy o ekosystemach wolnego oprogramowania, czy to by sie
> wytworzylo samo, czy tez np. Panstwo powinno oglosic jakies przetargi, czy
> partnerstwa publiczno-prywante na prowadzenie takiej uslugi. ale na pewno
> wyszloby taniej niz rozproszone kupowanie licencji.=
>

Taniej może (szczerze wątpię) by wyszlo, ale czy lepiej?

W Polsce tworzony jest obecnie system biblioteczny z pieniędzy podatnika
(MAK+). Z tego, co się orientuję, to kosztowało to tylko do tej pory kilka
razy więcej niż 2 miliony złotych, jednak jakością nie dościga systemów
komercyjnych, które niektóre firmy rozwijają od 30 lat. Co prawda MAK+ to
SaaS  (oprogramowanie jako usługa) i nie jest open source (bez komentarza),
ale pokazuje że przynajmniej w tej branży trudno uzyskać jakość
porównywalną do systemów komercyjnych.

Mimo finansowania publicznego MAK+ nie jest bezpłatny (o nie, nie):
http://www.makplus.pl/dzial/index.html?wersjaJezykowaId=pl&dzialId=41&artykulId=225--
jak widać biblioteki wcale nie płacą mniej niż za przytoczony system
MOL. ;)

Z grantów unijnych (czyli też z pieniędzy podatnika) sfinansowano powstanie
co najmniej dwóch innych systemów bibliotecznych SaaS (8.1), z których
żaden oczywiście nie jest ani bezpłatny, ani open source'owy. Z tego, co
pamiętam oba dostały ok. 800k (można sprawdzić, bo pamięć zawodzi):

- http://moliber.com/ -- tu poczułem się okradziony, bo nie dość że system
jest miernej jakości, to nie był praktycznie w żaden sposób promowany i
wyglądało to tak, jakby po prostu nie chcieli mieć bibliotek (które i tak
musiałyby płacić)
- http://w.bibliotece.pl/ -- to w sumie bardziej dodatek do komercyjnego
systemu SOWA. Grant dostała firma żony właściela firmy produkującej system
SOWA. Pochwalić należy jednak to, że tu realizacja jest na wyższym poziomie
niż Moliber i producent nie ukrywa się ze swoim rozwiązaniem, a je promuje.

Swoją drogą, zwróćcie uwagę jak podobne są te wszystkie systemy. Moliber i
MAK+ to właściwie z opisu to samo, ale nie przeszkadzało to urzędnikom
sfinansowania wszystkich z naszych pieniędzy.

W latach 90s Biblioteka Narodowa stworzyła system MAK, który także nie był
ani bezpłatny, ani open source'owy. Tu jednak jakość zdecydowanie wysoka
jak na możliwości tamtych czasów.

MAK: http://www.bn.org.pl/programy-i-uslugi/program-mak - na stronie jest
również cennik:

a) cena pakietu z prawem wykorzystania na 1-5 stanowiskach: 2000 zł
b) cena pakietu z prawem korzystania na więcej niż pięciu stanowiskach:
4000 zł
c) MAKWWW umożliwiający udostępnianie w Internecie (WWW) danych z baz
utrzymywanych w systemie MAK: 500 zł.

Co do systemów open source'owych, to również działający w przeglądarce
system KOHA podobno jest dość trudny do wdrozenia (rynek na usługi
wdrażające, co widać na świecie), ale AFAIK też ma problemy z doścignięciem
jakością wdrożeń komercyjnych.

Chęci nie wystarczą do stworzenia dobrego systemu. Potrzebna byłaby jeszcze
ekipa specjalistów, która by ten system zaprojektowała, stworzyła i *rozwijała
*(bo samo danie otwartego kodu nie znaczy, że ktoś będzie chciał go
rozwijać). Pamiętam, że przez ok. rok na etacie w MAK+ pracował jeden
bibliotekarz, który został zatrudniony już po zaprojektowaniu systemu i
pierwszych wdrożeniach.

Takich ludzi w branży w Polsce nie ma dużo, a ci istniejący pewnie pracują
już w firmach komercyjnie tworzących takie oprogramowanie. Można byłoby ich
"podkupić" z tych firm lub zatrudnić do tego całą firmę. Tylko która zgodzi
się na stworzenie tego dużo taniej niż ceny rynkowe (zakładajać, że chcemy
oszczędzić)? Specjalistyczny soft to trochę inna specyfika niż np.
podręczniki szkolne i stworzenie odpowiedniego *zespołu* mogłoby być trochę
trudniejsze niż znalezienie autorów (których też jest więcej).

Aaa - no i żeby inwestycja się zwróciła, system musiałby wygrać konkurencję
z komercyjnymi rozwiązaniami, co nie jest takie proste. Nawet jeżeli miałby
być za darmo.

-- 
Pozdrawiam,
Krzysztof Lityński
http://bibliosfera.net
-------------- następna część ---------
Załącznik HTML został usunięty...
URL:  <http://tools.wikimedia.pl/pipermail/koalicja-l/attachments/20130314/1f875df3/attachment-0001.html>


Więcej informacji o liście koalicja-l