[Koalicja-l] Prasówka

Władysław Majewski wladek.majewski w gmail.com
Nie, 21 Lut 2010, 15:22:10 CET


Mili Bracia w Otwartości,

dyskusja w tym wątku sugeruje, że wypowiadające się w nim osoby akceptują
główne założenia proponowanej ustawy i tryb jej konsultowania, a wątpliwości
budzi jedynie deklaratywne poruszenie sprawy wolności dostępu do stworzonych
za publiczne pieniądze materiałów, bez uregulowań dotyczących statusu
prawnoautorskiego.

Mnie odrzucają już podstawowe tezy i rozwiązania projektu:

1. Obłożenie ogółu społeczeństwa nowym podatkiem pogłównym. Polski system
fiskalny opiera się na opodatkowaniu dochodu (PIT, CIT) i konsumpcji (VAT i
podatki akcyzowe). W wielu krajach zachodnich trzecim filarem są podatki
majątkowe (przede wszystkim kataster). Wszystkie te podatki wyżej (często
według skali progresywnej) obciążają obywateli w zależności od tego, ile
zarabiają, wydają i posiadają. Proponowany podatek na telewizyjnych
urzędników ma obciążać każdego po równo, niezależnie od tego, czy dana osoba
ma czas i chęć oglądać taneczne popisy celebrytów i ich dzieci. Moim
zdaniem, jeśli Sejm uznaje, że Państwo polskie powinno wspierać produkcję
dzieł kultury audiowizualnej, to powinien na ten cel przeznaczyć środki z
budżetu.

2. Całkowite oderwanie praw od obowiązków. Zgodnie z projektem wszyscy
będziemy mieli obowiązek płacić, służby fiskalne będą miały obowiązek
ściągać te daniny, ale zarządzać nimi będzie siedmioosobowa Rada nie poddana
żadnej kontroli społecznej ze strony płacących podatki wyborców. Rozumiem
intencję odseparowania zarządzania mediami publicznymi od bezpośrednich
nacisków politycznych, ale nie może to polegać na przerzucaniu się w drugą
skrajność całkowitego pozbawienia instytucji demokratycznych (sejmu,
sejmików, rad gmin i powiatów) na skalę, zakres, kierunek i sposób
finansowania mediów oraz zarządzania nimi. W szczególności zdumiewa ustawowe
pozbawienie samorządu terytorialnego jakiegokolwiek wpływu na media
regionalne.

3. Tworzenie nowego funduszu para-budżetowego. To przejaw myślenia
postkomunistycznego, nie mającego nic wspólnego z racjonalnym zarządzaniem
zasobami. Naprawdę zapewnienie dobrobytu telewizyjnej biurokracji uważamy za
ważniejsze od np. edukacji, na której utrzymanie nikt nie proponuje
wydzielenie osobnego funduszu (choć np.w USA całkiem nieźle funkcjonuje
system niezależnych okręgów szkolnych, które w drodze referendów lokalnych
mogą nakładać wydzielone podatki majątkowe na utrzymanie szkół)?

4. Tworzenie nowej kategorii sztywnych wydatków publicznych z zapisanym
automatycznym ich wzrostem z definicji wyprzedzającym tempo inflacji (dzięki
zasadzie zaokrąglania zawsze w górę).

5. Masowe tworzenie nowej biurokracji. Obok istniejącej już Krajowej Rady
Radia i Telewizji ma powstać nowa Rada Mediów Publicznych, nowy Fundusz i
jego Dyrekcja oraz biurowiec, nowy Komitet i jego biurowiec, nowy Portal i
jego Dyrekcja oraz biurowiec oraz nowe Archiwum i jego Dyrekcja i biurowiec.
Jedynym bezpośrednim i pewnym skutkiem uchwalenia takiej ustawy będzie
stworzenie setek nowych posad, z którymi nie będą związane żadne obowiązki
ani zadania, natomiast będą sztywno związane płace nie niższe od płacy
Prezesa NBP. Podobnie jak większości obywateli zależy mi na wysokich
kwalifikacjach Prezesa NBP, a więc przeraża mnie pomysł, aby przewodniczący
jakiejś Rady miał zarabiać więcej niż 10% wynagrodzenia szefa banku.

6. Petryfikacja istniejących struktur. Rynek mediów zmienia się radykalnie
do kilka lat, techniki medialne zmieniły się diametralnie już kilka razy za
naszego życia, ale projektodawcy pragną zapisać w Ustawie, że po wsze czasy
istniał będzie program TVP1, TVP 2 i TVP3 oraz cztery programy radiowe, choć
zapewne zanim ustawa zostanie uchwalona więcej odbiorców będzie oglądało
wybrane przez siebie audycje w trybie "na życzenie" (na przykład przez
YouTube) niż oparte na ramówce programy strumieniowe. Ustawa też przesądza,
że nie ma i będzie potrzeby publicznego finansowania żadnych publicznych
mediów drukowanych ani internetowych (bo zapewne prasa wiecznie będzie w
stanie sama się utrzymać z reklam, a serwisy publikujące tekstowy, dźwiękowy
i obrazowy zapis debaty publicznej nie są potrzebne, bo po co zawracać
obywatelom głowę ich sprawami...)

7. Tworzenie nowych instytucji (Portal) zamiast zobowiązania istniejących
struktur do rzetelnej pracy - przecież publikowanie materiałów jest
podstawowym zadaniem mediów publicznych i zakres tego zadania nie ogranicza
się do wysłania audycji na antenę! Alek słusznie zauważył, że chodzi tu
także o zapewnienie praktycznej realizacji dostępności tych treści, ale
przecież w tym celu nie trzeba kreować nowej biurokracji!

8. Całkowite pomijanie aktywności obywatelskiej. Rola organizacji
społecznych i Komitetu jest czysto fasadowa, środki z nowego podatku będą
rozdzielane przez kilkuosobowe ciała samo-odtwarzające się na drodze
kooptacji (Szef wedle własnego uznania powołuje sąd konkursowy i sam wybiera
jednego z kandydatów wskazanych przez ten sąd...).  Zgodnie z art. 64
projektu dofinansowanie Funduszu nie może przekroczyć 50% budżetu,  a więc
premiowane będzie jak najdroższe produkowanie. W szczególności Wikipedia i
podobne media społeczne nie mają szans na dostęp do środków publicznych,
gdyż skoro praca ochotników nie pociąga za sobą kosztów finansowych, to
połowa tych kosztów równa się zeru.

9. Tryb konsultacji projektu powiela wzorce znane z "Rejestru Serwisów i
Usług Niedozwolonych": projekt został udostępniony wybranej grupie osób
zarejestrowanych w portalu  OFOB 9 lutego, a na konsultacje wśród
organizacji społecznych przewidziano czas do 25 lutego. Tylko nieliczne
organizacje są w stanie wypracować opinię w ciągu 14 dni.

Na tym tle sądzę, że zamiast dyskutować poszczególne zapisy lepiej jest
promować standardy dostępności wszelkich informacji i treści wytworzonych z
wykorzystaniem środków publicznych:

I. Natychmiastowa, sformalizowana archiwizacja dorobku kultury, w tym
tekstowej i audiowizualnej - aby uniknąć problemu z zasobami kultury, które
są faktycznie niedostępne ze względu na nie zachowanie się ich dostatecznie
dobrych technicznie kopii lub brak dostępu do kopii przechowywanych w
zasobach prywatnych lub quasi-prywatnych, czyli zarządzanych przez różne
instytucje roszczące sobie prawa do czerpania korzyści z udostępniania
powierzonego im zasobu (patrz skandal z Narodowym Archiwum Cyfrowym) lub nie
poczuwające się do obowiązku troszczenia się o powierzone im zasoby

2. Obowiązek stworzenia praktycznych mechanizmów umożliwiających
natychmiastową realizację ustawowych uprawnień do dozwolonego użytku, w tym
edukacyjnego

3.  Wprowadzenie obowiązku udostępniania zasobów wytworzonych z udziałem
środków publicznych na wolnej (w znaczeniu CC-BY-SA lub równoważnej)
licencji po upływie okresu karencji podobnego do opisanego w art. 66 pkt. 4,
przy czym określony w ustawie okres karencji powinien być traktowany jako
maksymalny i dysponent środków publicznych powinien mieć prawo uzależnienia
przyznania dotacji od  wcześniejszego uwolnienia powstałego dzięki niej
dzieła.

-- 
W Majewski
-------------- następna część ---------
Załącznik HTML został usunięty...
URL:  <http://tools.wikimedia.pl/pipermail/koalicja-l/attachments/20100221/28de9f04/attachment.html>


Więcej informacji o liście koalicja-l