[Koalicja-l] granice wyjątku edukacyjnego

Kamil Śliwowski kamilsliwowski w gmail.com
Pią, 13 Sie 2010, 16:13:49 CEST


Cześć,
Dziennikarka Gazety Wyborczej, Aleksandra Pezda pisze o szkole 2.0,
podręcznikach i nowych mediach w edukacji, zadała mi pytanie:

"Nauczycielka opracowuje tematy, dokłada do nich interesujące obrazki albo
filmy - w ten sposób tworzy jakby swój własny podręcznik. Na przykład: do
omawiania lektury "Akcja pod Arsenałem", dołączyła fragment powieści z
fotografiami, pod nimi plan sytuacyjny akcji, przed omawianiem ballad
Mickiewicza wyszukała w sieci obrazy ze Świteziankami i ściągniętą z You
Tube animację. Do Biblii ma  fragment fresku z Kaplicy Sykstyńskiej i hasło
"fresk" z Wikipedii. Do omawiania hymnu Kochanowskiego "Czego chcesz od nas,
Panie"  znalazła na YT filmik o poecie oraz interpretację hymnu zamieszczoną
na  wrzuta.pl  - jej uczniowie i tak na  pewno by zajrzeli na
wrzutę.pl<http://%C4%99.pl/>lepiej więc od razu z nimi omówić wartości
tego opracowania.

Ponieważ jej strona nie jest dostępna publicznie, do treści tam
zamieszczonych dała dostęp jedyni swoim uczniom. Czy to znaczy że nie łamie
praw autorskich, o nie udostępnia tych treści tak naprawdę publicznie?"


Jak dokładnie wygląda taka sytuacja prawnie? Co narusza, albo jak mogła by
próbować zmieścić się z takimi działania w ramach dozwolonego użytku?
*
* Nie podejmuje się domyślnej odpowiedzi, ale przypominając sobie artykuł
sprzed kilku miesięcy
http://forum.gazeta.pl/forum/w,752,111680921,,Podreczniki_z_internetu_zastapia_tradycyjne_ksi_.html
myślę, że temat może wracać co raz częściej i może przydałby się koalicyjny
głos.
*
*pozdrawiam

Kamil Śliwowski
kom. 530 739 359 skype: kasliwowski
-------------- następna część ---------
Załącznik HTML został usunięty...
URL:  <http://tools.wikimedia.pl/pipermail/koalicja-l/attachments/20100813/86c81939/attachment.html>


Więcej informacji o liście koalicja-l