Cześć,<br>Dziennikarka Gazety Wyborczej, Aleksandra Pezda pisze o szkole 2.0, podręcznikach i nowych mediach w edukacji, zadała mi pytanie:<br><br>&quot;Nauczycielka opracowuje tematy, dokłada do nich interesujące obrazki 
albo filmy - w ten sposób tworzy jakby swój własny podręcznik. Na 
przykład: do omawiania lektury &bdquo;Akcja pod Arsenałem&rdquo;, dołączyła fragment
 powieści z fotografiami, pod nimi plan sytuacyjny akcji, przed 
omawianiem ballad Mickiewicza wyszukała w sieci obrazy ze Świteziankami i
 ściągniętą z You Tube animację. Do Biblii ma &nbsp;fragment fresku z Kaplicy
 Sykstyńskiej i hasło &bdquo;fresk&rdquo; z Wikipedii. Do omawiania hymnu 
Kochanowskiego &bdquo;Czego chcesz od nas, Panie&rdquo; &nbsp;znalazła na YT filmik o 
poecie oraz interpretację hymnu zamieszczoną na &nbsp;<a href="http://wrzuta.pl/" target="_blank">wrzuta.pl</a> &nbsp;- jej uczniowie i tak na &nbsp;pewno by zajrzeli na wrzut<a href="http://%C4%99.pl/" target="_blank">ę.pl</a> lepiej więc od razu z nimi omówić wartości tego opracowania.<br>


<br>
Ponieważ jej strona nie jest dostępna publicznie, do treści tam 
zamieszczonych dała dostęp jedyni swoim uczniom. Czy to znaczy że nie 
łamie praw autorskich, o nie udostępnia tych treści tak naprawdę 
publicznie?&quot;<br>
<br><br>Jak dokładnie wygląda taka sytuacja prawnie? Co narusza, albo jak mogła by próbować zmieścić się z takimi działania w ramach dozwolonego użytku?<br><b><br></b>&nbsp;Nie podejmuje się domyślnej odpowiedzi, ale przypominając sobie artykuł sprzed kilku miesięcy<br>

<a href="http://forum.gazeta.pl/forum/w,752,111680921,,Podreczniki_z_internetu_zastapia_tradycyjne_ksi_.html">http://forum.gazeta.pl/forum/w,752,111680921,,Podreczniki_z_internetu_zastapia_tradycyjne_ksi_.html</a><br>myślę, że temat może wracać co raz częściej i może przydałby się koalicyjny głos.<br>

<b><br></b>pozdrawiam<br><br clear="all">Kamil Śliwowski<br>kom. 530 739 359 skype: kasliwowski<br><br>