[Koalicja-l] Jak dwie amerykańskie szkoły radzą sobie z przejściem na ebooki

Jacek Zadrożny jacek.zadrozny w post.pl
Wto, 21 Sty 2014, 14:18:31 CET


W dniu 2014-01-21 13:48, Tomasz Ganicz pisze:
> W dniu 21 stycznia 2014 13:32 użytkownik Jacek Zadrożny
> <jacek.zadrozny w post.pl> napisał:
>> W dniu 2014-01-21 12:56, Tomasz Ganicz pisze:
>>
>>> Wybrali sobie kosztowny, korporacyjny model dystrybucji podręczników i
>>> książek, no to mieli wysokie koszty. Zamiast iPadów za 500 USD mogli
>>> mieć androidowe tablety po 150 USD sztuka, korzystać z otwartych
>>> treści zamiast z książek wydawców komercyjnych (przynajmniej jeśli
>>> chodzi o klasykę  - można ją czerpać z projektu Gutenberg, z Internet
>>> Archive, czy z OpenLibrary) itd... Ciekawe, że nawet przy tym
>>> kosztownym modelu w sumie im się to opłacało.
>>>
>> JZ: Wybór iPadów wcale mnie nie dziwi. Nie ma tabletów z Androidem, które
>> zapewniałyby dostępność (accessibility) na takim poziomie, jak robią to
>> tablety od Apple. To są wymagania prawne na poziomie federalnym oraz
>> stanowym, chociaż nie we wszystkich stanach. Co zaś do uwagi na temat
>> otwartych zasobów, to przecież tam była mowa przede wszystkim o
>> podręcznikach. Co ma do tego Gutenberg? Ideologia ideologią, a rzeczywistość
>> wygląda inaczej.
> W oryginalnym tekście jest mowa o tym, że ten system zastąpił
> bibliotekę szkolną i uczniowie oprócz podręczników, korzystali też z
> e-booków, które "pożyczali" z jakiejś komercyjnej "biblioteki", czy
> raczej księgarni. Uczniom została udostępniona jakaś pula książek, z
> której każdą mogli pożyczyć na maks. miesiąc, przy czym szkoła miała
> limit do 30 wypożyczeń jednego tytułu rocznie. Być może to było na
> bazie umowy z np. Amazonem lub iStore - nie jest to w treści artykułu
> wyjaśnione, natomiast mowa jest tam o pozycjach z klasyki
> amerykańskiej i to mnie dziwi, bo ta klasyka jest w większości
> dostępna bezpłatnie i bez ograniczeń w Internet Archive, projekcie
> Gutenberg i OpenLibrary... Podręczniki szkolne w USA też są dostępne w
> wersjach cyfrowych bezpłatnie - w ramach kalifornijskiego projektu K12
> i dwóch innych.
> JZ: Popraw mnie, jeżeli się mylę, ale program K/12 jest przeznaczony tylko na potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami. Trochę podobnie, jak zasób zaadaptowanych podręczników oferowanych przez MEN. Nie są dostępne dla wszystkich i bez ograniczeń.
> Także suma sumarum - nie do końca rozumiem, czemu szkoły się władowały
> w komercyjny układ zamiast korzystać z tego co jest już w USA dostępne
> na wolnych zasadach...
>
JZ: Powodów jest zapewne wiele. Po pierwsze - sektor komercyjny oferuje 
wygodniejsze mechanizmy korzystania z zasobów. Ograniczone, ale wygodne. 
Moim zdaniem to jest jeden z głównych powodów, dla których popularność 
OER jest wciąż tak mała. Po drugie - korzystanie z otwartych zasobów nie 
spowoduje, że nie będzie trzeba korzystać także z komercyjnych. Nawet 
jeżeli Mark Twain jest już w domenie publicznej, to Irvin Shaw - nie. 
Trzeba zatem korzystać z rozwiązań objętych ochroną prawnoautorską, a 
oprócz tego można z otwartych i w domenie publicznej. Jak chcesz usunąć 
ten problem? Moim zdaniem się nie da. Tam gdzie się da - powinno się 
korzystać z wolnych zasobów, ale nie zawsze i nie wszędzie się da.
Jacek


Więcej informacji o liście koalicja-l