[Koalicja-l] granice wyjątku edukacyjnego

Tomasz Ganicz polimerek w gmail.com
Pią, 13 Sie 2010, 17:25:57 CEST


W dniu 13 sierpnia 2010 16:13 użytkownik Kamil Śliwowski
<kamilsliwowski w gmail.com> napisał:
> Cześć,
> Dziennikarka Gazety Wyborczej, Aleksandra Pezda pisze o szkole 2.0,
> podręcznikach i nowych mediach w edukacji, zadała mi pytanie:
>
> "Nauczycielka opracowuje tematy, dokłada do nich interesujące obrazki albo
> filmy - w ten sposób tworzy jakby swój własny podręcznik. Na przykład: do
> omawiania lektury "Akcja pod Arsenałem", dołączyła fragment powieści z
> fotografiami, pod nimi plan sytuacyjny akcji, przed omawianiem ballad
> Mickiewicza wyszukała w sieci obrazy ze Świteziankami i ściągniętą z You
> Tube animację. Do Biblii ma  fragment fresku z Kaplicy Sykstyńskiej i hasło
> "fresk" z Wikipedii. Do omawiania hymnu Kochanowskiego "Czego chcesz od nas,
> Panie"  znalazła na YT filmik o poecie oraz interpretację hymnu zamieszczoną
> na  wrzuta.pl  - jej uczniowie i tak na  pewno by zajrzeli na wrzutę.pl
> lepiej więc od razu z nimi omówić wartości tego opracowania.
>
> Ponieważ jej strona nie jest dostępna publicznie, do treści tam
> zamieszczonych dała dostęp jedyni swoim uczniom. Czy to znaczy że nie łamie
> praw autorskich, o nie udostępnia tych treści tak naprawdę publicznie?"

Jak nie publikuje, tylko używa dla swoich uczniów to się mieści w
zakresie dozwolonego użytku edukacyjnego. Tak samo może to umieścić w
sieci w sposób umożliwiający dzielenie się tym tylko w kręgu swoich
uczniów.

IMHO my jednak takiego podejścia nie powinniśmy propagować - to znaczy
tworzenia podręczników
zawierających niewolne treści i przez to niemożliwe do publikacji
ogólnej. IMHO warto gdzieś napisać, że takie podejście do pisania
podręczników na własny użytek ma 3 wady
*inni nauczyciele nie będą mogli ich wykorzystać
*praca takiego nauczyciela włożona w podręcznik się w pewnym sensie marnuje
*każdy nauczyciel musi w takim modelu powielać pracę już wykonaną przez innych
Zamiast tego powinniśmy raczej takich nauczycieli nakłaniać do
odrobiny wysiłku i szukania wolnych źródeł materiałów oraz również
uwalniania własnej pracy, aby inni nie musieli jej wykonywać ponownie.

Np: warto wskazać, że jakby ten podręcznik jako całość był na
CC-BY-SA, to ta Pani może sobie do woli czerpać z projektów Wikimedia,
 malowidła na Kaplicy Sykstyńskiej są w domenie publicznej i bez trudu
można w sieci znaleźć zdjęcia tych malowideł (np: w
http://commons.wikimedia.org/wiki/Sistine_Chapel?uselang=pl), że
krótkie fragmenty dzieł literackich wolno cytować korzystając z prawa
do cytatu (choć trzeba z tym ostrożnie) i że w sumie problem jest
tylko z fotosami z filmów - ale może da się je zastąpić autentycznymi
zdjęciami głównych bohaterów tej akcji, które też  są do znalezienia w
sieci i są w domenie publicznej na podstawie wyjątku w ustawach do
1994 (http://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Szare_Szeregi)
itd, itp...

Może dobrym pomysłem z naszej strony by było zrobić taki mały
przewodnik - jak napisać wolny podręcznik i skąd do niego wziąć
materiały.



-- 
Tomek "Polimerek" Ganicz
http://pl.wikimedia.org/wiki/User:Polimerek
http://www.ganicz.pl/poli/
http://www.ptchem.lodz.pl/en/TomaszGanicz.html


Więcej informacji o liście koalicja-l