[Koalicja-l] Dzienniczek św. Faustyny cd

Monika Mosiewicz monia.mosiewicz w gmail.com
Czw, 8 Paź 2009, 00:22:37 CEST


Z tym, że nie jest to takie oczywiste, że każda praca redaktorska będzie
opracowaniem, przecież opracowanie też musi być utworem, jakkolwiek
niesamoistnym, według E.Traple z "Prawo autorskie i prawa
pokrewne.Komentarz", Zakamycze 2005, str. 99: "Obok wspominianych już
wcześniej niektórych tłumaczeń, nie jest także opracowaniem: mechaniczne
pomnieszenie dział plastycznego, a także wprowadzenie zwykłych skrótów i
korekt językowych. Takie zmienione wersje maja na celu jedynie zmniejszenie
objętości lub uczynienei dział bardziej pryzstęnym w odbiorze, przez
wykreślenie części "ciężkich" i zbytecznych, oraz nie wpływaja na zmianę
idei i charakteru dzieła, stanowią raczej tylko częściwoe wykorzystanie
cudzego działa niż opracowanie."
Jeżeli traktować każdą korektę, jako opracowanie, to  moja książka Cosinus
Salsa jest na ten przykład opracowaniem dokonanym przez Romana Honeta, a nie
moją ksiażką, ja jestem tylko autorem utworu pierwotnego,który nigdy nie
został opublikowany i tak będzie w przypadku każdej książki, która ma
redaktora, czyli z tego co się orientuję, w przypadku w zasadzie każdej
książki poetyckiej, wynika z tego, że w obrocie nie ma utworów poetyckich,
są jedynie opracowania tychże. Co jednakowoż wydaje się dość absurdalne.
Rękopis jest w  klasztorze Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na Łagiewnikach w
Krakowie i raczej nie jest zdigitalizowany, chyba że siostry zabezpieczyły
sobie jego kopię elektroniczną.
Decydowanie o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności należy do sfery
autorskich praw osobistych, po śmierci autora wykonują, na podstawie art. 78
ust. 3  te prawa osoby wymienione w art. 78 ust. 2 ustawy o prawie
autorskim, czyli Jeżeli twórca nie wyraził innej woli, po jego śmierci z
powództwem o ochronę autorskich praw osobistych zmarłego może wystąpić
małżonek, a w jego braku kolejno: zstępni, rodzice, rodzeństwo, zstępni
rodzeństwa. Nie wiem, czy Siostra Faustyna w tym zakresie pozostawiła
jakiekolwiek wskazówki testamentowe lub inne. Poza tym, to oczywista
obowiązuje obecnie. W poprzedniej ustawie nie było mowy o tym, kto wykonuje
te prawa osobiste, a tylko kto może wystąpić z powództwem o ich ochronę i
był to podobny katalok, bez zstępnych rodzeństwa. Ponieważ pierwsze wydanie
Dzienniczka jest z 1981 roku, trzeba stosować do tego "opracowania" przepisy
ustawy poprzedniej, czyli tej z 10 lipca 1952 i tu pytanie: kto powinien
zdecydować o pierwszym udostępnieniu? Ustawa z 1952 roku nie zawiera
definicji autorskich praw osobistych, komentarza do niej nie mam, wydaje mi
się, że skoro w nowej pierwsze udostępnienie zostało zaliczone do autorskich
praw osobistych, również poprzednio w orzecznictwie tak było traktowane. W
takiej sytuacji, czy w ogóle Zgromadzenie albo jakikolwiek organ kościelny
mógł zdecydować o tej pierwszej publikacji i czy mógł zdecydować o tym, że
nastąpi to w formie opracowania.
Tu mi się przypomina sprawa o spuściznę Norwida, przecież wiele z utworów
Norwida ukazło się drukiem po raz pierwszy w międzywojniu, za sprawą Zenona
Przesmyckiego który dokonał opracowania rękopisów Norwida (a także rękopisy
Norwida były dość tajemnicze w zakresie nie tylko znaków przestankowych)
 więc jak tu liczyć wejście do domeny publicznej? Zwłaszcza, że sam Zenon
Przesmycki powoływał się na swoje prawo do opracowań w sporze z Tadeuszem
Pinii, który wydał własne opracowanie spuścizny Norwida, według
Przesmyckiego kompletnie źle zrobione, bez zrozumienia tekstów Norwida i
niechlujnie. Przesmycki raczej nie sądzę, aby gdyby żył, miał coś przeciwko
przejściu spuścizny Norwida do domeny publicznej, ścigał wyłącznie Piniego
za ową niechlujność i brak zrozumienia, proces wygrał, z tego co pamiętam,
ale nie wiem niestety czy sąd uwzględnił zarzut prawa do opracownia.
Ogólnie rzecz ujmując, pomysł, że w przypadku Dzienniczka mamy do czynienia
z opracowaniem - sprytny, ale nie tak  oczywisty, jak twierdzi autor
artykułu. Poza tym, chyba też myli pewne rzeczy, jeśli chodzi o wrzucanie do
jednego worka noty copyrightowej i kwestii opracowań, tak jest to napisane,
jakby chodziło wyłącznie o dzieła Chopina, a może wcale nie o to chodziło, a
o dzieła choćby samego Paderewskiego. Przykład z "Ondraszkiem", jest chwytem
erystycznym, który w argumentacji, że Dzienniczek jest opracowaniem, nie ma
żadnego znaczenia, ilustruje w gruncie rzeczy nie wiadomo co, bo akurat w
tym przypadku chodziło o naruszenie praw autora utworu pierwotnego. No
chyba, że opracowanie Dzienniczka narusza jednak jakieś prawa do utworu
pierwotnego....
pozdrawiam
Monika Mosiewicz
-------------- następna część ---------
Załącznik HTML został usunięty...
URL:  <http://tools.wikimedia.pl/pipermail/koalicja-l/attachments/20091008/02eb70d1/attachment.html>


Więcej informacji o liście koalicja-l